Zaczynają się wakcje,coraz więcej wolnego czasu,więc myślę,że w końcu zacznę coś pisać.
Na początek napiszę o trzech filmach,które ostatnio obejrzałam. Jako pierwszy film "Tylko Ciebie chcę"
Oryginalny tytuł filmu to "Tengo ganas de ti".
Reżyseria : Fernando González Molina
Obsada : Mario Casas , Clara Lago , Marina Salas , Maria Valverde
Film jest kontynuacją "Trzech metrów nad niebem" o którym chyba większość słyszała. Oba filmy powstały na podstawie książek Federica Mocci i z tego co czytałam to ma powstać 3 część filmu,ale dokładnie nie wiadomo kiedy.
Jakiś czas temu obejrzałam "Trzy metry nad niebem", ale ostanio zakupiłam właśnie też książkę i jak przeczytam to chcę obejrzeć ponownie bo przyznam się że zbyt dokładnie jej nie pamiętam.
Właśnie wahałam się czy napisać o "Tylko Ciebie chcę" bo zawsze porównuje się pierwszą część filmu do drugiej i zastanawia się która jest lepsza , a ja właśnie nie mogę zbytnio porównać ,bo właśnie nie dokładnie pamiętam "Trzy metry..." Tak więc nie będę tego robić.;)
Film zaliczany jest do gatunku melodramat , zaczyna się w chwili,gdy główny bohater - Hache powraca z Londynu do rodzinnego miasta,w którym co nieco się zmieniło. Spotyka starych znajomych , poznaje nową dziewczynę,którą jest zafascynowany , ale wciąż pamięta o swojej dawnej miłości - Babi , która wydawała się być tą jedyną. Myślę,że nic więcej nie należy dodawać bo komu spodobała się pierwsza część , to napewno obejrzy też drugą.
Jest to film hiszpański,który nie był pokazywany w polskich kinach,nie został wydany na dvd i ciężko jest go znaleźć w dobrej wersji. W internecie można obejrzeć go z polskimi napisami, które myśle że same w sobie nie są takie dokładne,jednak sens filmu jak najbardziej zostaje przekazany.
Mi film się spodobał,na tyle,że planuje też kupić drugą część książki i z chęcią obejrze trzecią część filmu.
O ile się nie myle to w pierwszej części główną bohaterka jest Babi , a tutaj schodzi ona na drugi plan, bo więcej jednak na ekranie pojawia się Hache. Jest to film o miłości,więc każdy kto lubi filmy o młodych ludziach, o ich życiu, poniekąd też o ich problemach to powienien go obejrzeć. Sam sukces odniosły już książki Mocci i z tego co się naczytałam to filmy też radzą sobie całkiem nieźle.
Też dodam , że jeżeli ktoś pokusi się obejrzeć film , to istnieją dwie wersje hiszpańska i włoska . Autorem scenariusza do włoskiej wersji jest autor książek, natomiast do hiszpańskiej już nie. Oba kraje nakręciły 2 wersje , ale z tego co rownież przeczytałam (tak,ja z reguły dużo czytam:)) to ludzią skłaniają się bardziej do tej hiszpańskiej wersji. Ja natomiast nie wiem oglądałam tylko hiszpańską , więc nie wiem jak to jest.
No i to będzie na tyle,jeszcze tylko dodam zwiastun filmu, jakby ktoś chciał co nieco zobaczyć.
To teraz "Once"
Reżyeria: John Carney
Obsada: Glen Hansard , Marketa Irglova
Gatunek: muzyczny,dramat
Opis: Na jednej z irlandzkich ulic spotykają się on i ona,których łączy zamiłowanie do muzyki. Wzajemnie zauroczeni swoim talentem, nagrywają płytę.
Po raz pierwszy obejrzałam go w styczniu 2012 roku , a od tamtej pory nie zlicze ile razy już nie obejrzałam,ale ile razy go włączałam i przewijałam na pewne momenty. Jest to jeden z moich ulubionych filmów,który mnie nie nudzi. Przyjemnie się go ogląda jak i słucha.
Jest wiele zwolenników jak i przeciwników tego filmu.Bowiem nie jest to film dla wszystkich. Ci,którzy spodziewają się szybkiej akcji,typowo amerykańskich momentów nie znajdą tego w tym filmie.
Jest to skromny film , nakręcony w Irlandii , nakręcony jak ktoś to ładnie określił "pospolitą kamerą" o dwójce zwyczajnych ludzi. Ona sprzedaje kwiaty na targu , On zarabia na ulicy.
Film jest dla takich wrażliwców, po tym filmie jakoś przyjemnie robi się miło na sercu ,a muzyka z filmu przystaje na cały dzień.
Jest to film skromny,więc może nie będę się o nim wiele rozpisywać. Bardzo miło byłoby mi było gdyby ktoś obejrzał ten film i podzielił się ze mną swoimi opiniami na jego temat.
Ciekawe są komentarze do tego filmu jakie pojawiają się w internecie:
-"Cóż... filmik bez pomysłu, nudny. Sentymentalno-rozwlekły. Powtarzający się. Ogólnie klapa."
-"rewelacja - to się nazywa film"
-"Jeden z filmów, po zakończeniu którego robi się ciepło w serduchu i przyjemnie na duszy.
Prawdziwy, sympatyczny, nieskomplikowany- dlatego ogląda się go z wielką przyjemnością.
Polecam."
-"dla mnie to totalny gniot. żadnego przekazu, nudny, płytki, zero klimatu, niesamowicie irytujące postacie. dno dna. jeden z najgorszych filmów jakie widziałam."
Jak widać opinie są rożne ;)
Szczególnie polecam Soundtrack filmu , ale myślę że na duet Hansard&Irglova poświęce osobny post.
Też dodam,że film w 2008 roku zdobył Oscara za najlepszą piosenkę ,więc jest to jakiś mały światowy sukces tego filmu , ale oczywiście zdobył też inne,mniej znane nagrody .
Z całego serca polecam ten film,ale uprzedzam,że nie jest to historia dla wszystkich. Ale myśle,że warto poświęcić niecałe 2 godziny , a nawet półtorej na tę historię.
Był film hiszpański,irlandzki ,no to teraz coś polskiego - "Nad życie"
Reżyseria: Anna Plutecka-Mesjasz
Obsada: Olga Bołądź, Michał Żebrowski , Danuta Stenka
Gatunek: biograficzny , dramat
Film opowiada historię Agaty Mróz, która w chwili gdy ma zamiar osiągnąć największy sukces zawodowy,musi zrezygnować z powodu problemów zdrowotnych.Musi podjąć się przeszczepowi szpiku,który jest niezbędny,aby przeżyła.W chwili gdy znajduje się dawca,dowiaduje się,że jest w ciąży,co komplikuje sytuację lekarzom,jednak nie Agacie.
Film jest biografią polskiej siatkarki,w którą wcieliła się Olga Bołądź.Nie będę oceniała aktorstwa ,bo nie mnie to oceniać,jednak dla mnie cała obsada zagrała przyzwoicie,a najbardziej spodobała mi się rola Danuty Stenki,zagrała bardzo przekonująco.
Nie można oceniać tu historii filmu,bo jednak jest ona oparta na faktach,na życiu kobiety, można za to oceniać sposób przedstawienia,opowiedzenia. Ja chyba spodziewałam się więcej po tym filmie. Jestem z reguły taką osobą,która łatwo wzrusza się na filmach,myślałam,że ten będzie wywoływał u mnie jakieś emocje,a było tak,że po prostu zaczął się,a po kilkanastu minutach zakończył i przyznam się,że nie było na czym oka zawiesić.
Historia sama w sobie jest ciekawa,podziwiam Agatę Mróz za to co zrobiła i postanowiła no i tyle.
Ja odebrałam ten film jako taki reportaż o życiu , a nie jako film.
Nie wiem czy warto jeszcze coś dodawać.Myślę,że chyba nie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz